Jak grupa pasjonatów zaczęła odkrywać nieznany Kraków
Wszystko zaczęło się od przypadkowej rozmowy w kawiarni na Zabłociu. Trójka przyjaciół — historyk, architekt i fotograf — narzekała na to, że turyści widzą w Krakowie tylko Rynek i Wawel. Postanowili to zmienić.
Marek, jeden z założycieli, dorastał w Nowej Hucie. Przez lata słuchał, jak ludzie mówią o jego dzielnicy „ta betonowa pustynia". Wiedział, że to nieprawda. Za szarymi fasadami kryły się fascynujące historie oporu, sztuki i codziennego życia.
Anna, architektka, spędziła miesiące dokumentując secesyjne kamienice Podgórza. Każda z nich miała własną historię — od właścicieli fabryk po robotników, którzy w nich mieszkali.
Paweł, fotograf, od lat uwieczniał miejsca, które znikają z mapy miasta. Stare sklepy, warsztaty rzemieślników, podwórka kamienic przeznaczonych do rozbiórki.
Chcieliśmy pokazać Kraków, który znamy. Miasto żywe, różnorodne, czasem trudne, ale zawsze fascynujące. Nie kolejny przewodnik po zabytkach.
Pierwsza wycieczka odbyła się w maju 2018 roku. Było nas pięcioro — trójka założycieli i dwóch znajomych, którzy chcieli zobaczyć Zabłocie „od kuchni". Spacerowaliśmy przez trzy godziny, a na koniec siedzieliśmy w barze mlecznym, rozmawiając o tym, co właśnie zobaczyliśmy.
Tydzień później jeden z uczestników przyprowadził swoją siostrę z mężem. Potem ktoś napisał o nas na lokalnym forum. I tak to się zaczęło.
Od tamtej pierwszej wycieczki przeprowadziliśmy ponad 800 spacerów po nieznanych dzielnicach Krakowa. Nasz zespół rozrósł się do ośmiu przewodników, z których każdy ma własną specjalizację i ulubioną dzielnicę.
Nie zmienił się jednak nasz cel: pokazać Kraków, którego nie ma w przewodnikach. Miasto, które żyje i zmienia się każdego dnia.
Każdy z naszych przewodników to osobowość z własną historią i spojrzeniem na miasto.
Historyk, specjalista od Nowej Huty
Architektka, ekspertka od secesji
Fotograf, dokumentalista miejski
Nie opowiadamy historii z podręczników. Rozmawiamy z mieszkańcami, przeszukujemy archiwa, szukamy osobistych wspomnień. Każda wycieczka to efekt miesięcy przygotowań.
Maksymalnie 10 osób na wycieczkę. Dzięki temu możemy wejść tam, gdzie duże grupy nie mają szans, i poświęcić czas na rozmowy i pytania.
Dzielnice, które pokazujemy, to nie skanseny. Mieszkają tu ludzie, działają firmy, toczy się codzienne życie. Uczymy uczestników, jak być uważnym gościem, nie intruzem.
Szukamy przewodników, którzy znają i kochają swoje dzielnice. Jeśli masz historię do opowiedzenia — napisz do nas.
Skontaktuj się